Prywatne parki narodowe – miejsca ochrony, które może tworzyć każdy z nas

/

W Polsce mamy liczne parki narodowe i rezerwaty – znaczną część terenu naszego kraju pokrywają różne formy ochrony. Jednak wiele miejsc na świecie nie ma takiego szczęścia. Problem w szczególności dotyczy krajów słabo rozwiniętych, gdzie sprawy ochrony przyrody nie mają szans zdobyć uwagi polityków, starających się w pierwszej kolejności zaradzić problemom związanym z ubóstwem i bezpieczeństwem swoich obywateli. W tym momencie do gry wchodzą oni: obrońcy przyrody i członkowie organizacji pozarządowych, głównie z bogatych krajów Europy i Ameryki Północnej. Wybraliśmy dla Was trzy ciekawe przykłady całkowicie prywatnych inicjatyw chroniących cenne zasoby naszej planety. 

Polski rezerwat w dalekiej Kolumbii

zdjęcie: Hanna Baster

W 2019 roku naszym rodakom udało się wykupić teren i założyć prywatny rezerwat w dalekiej Kolumbii. Grupa naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego postanowiła w ten sposób chronić niespotykane gdzie indziej na świecie gatunki storczyków. Problemów natury prawnej nie było, starania zakończyły się sukcesem już po dwóch latach. Zgromadzenie dwustu tysięcy złotych było już wyzwaniem, ale udało się dzięki połączonej sile zbiórki crowdfundingowej, pomocy firm i osób prywatnych, a także amerykańskiej organizacji zajmującej się ochroną storczyków. Obszar nabyty przez Polaków jest niewielki, zajmuje jedynie 30 ha. Można zapytać: czy można w ten sposób cokolwiek ochronić? Na terenie Amazonii, a w szczególności Kolumbii, kontrola nad wycinką nawet tak niewielkiego terenu jest ważna. Jak mówi sama pomysłodawczyni projektu, dr hab. Marta Kolanowska, teren tego południowoamerykańskiego kraju jest drugim, najbardziej różnorodnym przyrodniczo obszarem na świecie: niezwykle bogata flora i fauna amazońskich lasów tropikalnych, a w nich wiele nieodkrytych wciąż gatunków. Musimy zdążyć odkryć je i poznać ich wpływ na funkcjonowanie całego ekosystemu, zanim bezpowrotnie zginą wraz z wycinanymi tu masowo drzewami. W tym właśnie pomagają polscy naukowcy.

W sąsiedztwie Aconcagui: wysokogórski Parque Juncal

zdjęcie: Hanna Baster

Kilka tysięcy kilometrów na południe, przez samo serce Andów biegnie droga łącząca Chile z Argentyną. Zaraz obok niej  najwyższe andyjskie szczyty, w tym ona: Aconcagua, jedna z najwyższych gór świata. Ten niezwykle cenny przyrodniczo, bardzo wrażliwy na zmiany, wysokogórski ekosystem, jest eksploatowany górniczo. Na szczęście część z niego dwadzieścia lat temu przejęli ekolodzy, tworząc Parque Juncal. Musieli stawić czoło „walce podjazdowej” właścicieli kopalni, którzy chcieli przejąć ten teren, by eksploatować bogate złoża miedzi: kłusownictwo i praktycznie codzienne przeloty helikopterów, zakłócające spokój mieszkających tu dzikich zwierząt. Ostatnie dwa lata to na szczęście czas zmian w polityce centralnej: rząd Chile uznał w końcu konieczność ochrony tych terenów. Lodowce znajdujące się na terenie rezerwatu, zasilają rzeki spływające wprost do stolicy tego kraju – bez ich ochrony to pięciomilionowe miasto straci jedno z głównych źródeł wody. Parque Juncal jest już bezpieczny, ale stało się to  tylko dzięki wieloletniej obronie tych terenów przez ekologów. Gdyby nie oni, teren ten zostałby przeznaczony pod kopalnie, a zasoby wody skażone na wiele lat.

Amerykański milioner chroni Patagonię

zdjęcie: Paweł Baster

Na koniec przenieśmy się jeszcze dwa tysiące kilometrów dalej na południe. Nadal jesteśmy w Andach, ale już w klimacie subarktycznym. To mityczna kraina nietkniętej ludzką ręką przyrody – Patagonia. Jednak i tutaj natura jest zagrożona – tak, jak w przypadku Parque Juncal chodzi o budowę kopalni oraz elektrowni wodnych. Tym razem pomocną dłoń wyciągnął jeden człowiek, Doug Tompkins, twórca outdoorowych gigantów, marek The North Face i Esprit. Teren, jaki objął ochroną, cztery miliony hektarów, sprawił, że jest to największy na świecie prywatny teren ochrony przyrody. Po nagłej śmierci Tompkinsa w 2015 roku fundacja zarządzająca parkiem postanowiła podarować łącznie aż 10% posiadanego terenu państwu chilijskiemu. Zaskakujące posunięcie, biorąc pod uwagę to, że rząd Chile wspiera budowę kopalni i elektrowni wodnych na tym terenie, prawda? Fundacja oddała ją jednak wyłącznie pod warunkiem włączenia do tworzonych przez władze państwowe parków narodowych: Patagonia National Park oraz Pumalín Douglas Tompkins National Park. A parki te nie powstałyby bez wieloletniego, silnego lobby Fundacji u organów publicznych Chile. W ten właśnie sposób marzenie amerykańskiego biznesmena spełniło się: gdy połączymy na mapie prywatne obszary chronione fundacji Tompkinsa z terenami przeznaczonymi pod parki narodowe przez chilijskie władze, otrzymamy długi na tysiąc kilometrów korytarz przemieszczania zwierząt od północnej Patagonii aż po sam koniec Ameryki Południowej, przylądek Horn. 

Wesprzyj i Ty!

A czy wiecie, że również każdy z nas może pomóc w funkcjonowaniu prywatnych parków narodowych i rezerwatów? Mamy dla Was kilka konkretnych propozycji wolontariatu na rzecz prywatnych inicjatyw ochrony przyrody:

Podczas tegorocznego urlopu macie szansę zrobić coś więcej, niż tylko złapać ładną opaleniznę. Spróbujecie?

Źródła:

  • http://www.tompkinsconservation.org/news/category/parkcreation/
  • https://smoglab.pl/polscy-naukowcy-kupili-las-tropikalny-w-kolumbii-ochronia-jeden-z-najcenniejszych-ekosystemow-swiata/
  • https://www.worldpackers.com/articles/volunteer-amazon-rainforest
Poprzedni artykuł

Co nowego w recyklingu?

Następny artykuł

Greenwashing czy chęć rozwoju? Dlaczego koncerny paliwowe inwestują w OZE?

Ostatnie z kategorii