Do śmietników na ratunek żywności. Poznajcie ruch freegan!

//

Od 2016 roku we Francji obowiązuje zakaz wyrzucania jedzenia przez supermarkety powyżej 400 m2, nawet tego przeterminowanego. Jedzenie musi zostać przekazane organizacjom pomocowym lub zostać przeznaczone na paszę dla zwierząt.  Za złamanie przepisu grożą kary finansowe: kilkanaście tysięcy złotych za każdorazowe przyłapanie na wyrzucaniu żywności, a dla tych, którzy zostaną złapani na tej czynności wielokrotnie, ustawodawca przewidział karę pozbawienia wolności, do dwóch lat.  Czesi zakaz uchwalili w 2018 roku, a od marca zmiany czekają również nas w Polsce: nowe przepisy, nakładające kary za każdy kilogram wyrzuconej przez sklepy wielkopowierzchniowe żywności, wchodzi w życie w marcu. Supermarkety zapłacą 10 groszy kary za każdy zmarnowany kilogram produktów spożywczych. Czy będzie to suma wystarczająca, aby przekonać sklepy do zmiany działania? Zdania są podzielone. Adam Grycko, jeden z najmocniej widocznych w sieciach społecznościowych obrońców marnowania żywności w Polsce, prowadzący Owocowy Festiwal, tak komentuje proponowane zmiany prawne na swoim facebookowym profilu: „Marne 10 gr kary za kilogram wyrzucanego jedzenia oraz pięć tysięcy złotych kary za niepodpisanie przez supermarket umowy z bankiem żywności. Pięć tysięcy kary dla supermarketu! Przecież tam godzinny obrót jest dziesięciokrotnie większy!”. Trudno nie zgodzić się z bloggerem, tym bardziej że przecież aby wyrzucać mniej, supermarkety powinny również oferować mniej towarów na sprzedaż. A do tego nie będzie łatwo ich przekonać: w handlu kluczowy jest bowiem tzw. „efekt obfitości”: jeżeli towaru jest dużo, „wylewa się” z półek, to klient kupuje chętnie; to silnie działający, dobrze znany sklepom sposób zwiększania sprzedaży.

W czasie gdy państwo próbuje prawnie ograniczać marnowanie żywności przez supermarkety, z lokalnymi, oddolnymi inicjatywami wychodzą grupy ludzi, którzy już dawno zauważyli problem i starają się go rozwiązać na własną rękę. Tam, gdzie sklepy wyrzucają, na ratunek wyrzucanym tonom jedzenia przychodzą freeganie.

Czym jest freeganizm?

Freeganizm to ruch, mający na celu ograniczenie marnowania żywności wyrzucanej przez sklepy. Pod osłoną nocy, kiedy sklepy są zamknięte, a śmietników nikt nie pilnuje, jego przedstawiciele podjeżdżają samochodem, najczęściej zorganizowaną grupą kilku osób i starają się zebrać jak najwięcej zdatnej do użycia, choć wyrzuconej przez sklepy, żywności. Ktoś mógłby pomyśleć, że freeganizm uprawia pewnie kilkadziesiąt-kilkaset osób w kraju, że jest to idea mało rozpowszechniona i działalność, którą nikt raczej się nie chwali. Ale to nieprawda: freeganie się zrzeszają i znajdziemy ich w każdym większym mieście. Wystarczy wejść na Facebooka, żeby zobaczyć ile grup związanych z freeganizmem tam działa i ilu każda z nich liczy członków: Freeganizm Warszawa: trzy i pół tysiąca członków, Freeganizm Polska: trzy tysiące członków, Freeganie Poznań – tysiąc członków, Freeganizm, dumpster diving, wymiana jedzenia: Slask: sześciuset członków.

Czy trudno dostać się na skip?

Bez problemu zapisuję się do jednej z facebookowych grup w moim mieście. W postach wiele propozycji osób, które szukają dodatkowych rąk do wyjazdu na skip, ale również tych, które chcą oddać za darmo lub wymienić przeterminowane produkty: „Ketchup pikantny Kotlin ważny do końca stycznia czeka na chętnego w okolicy Kleparza”, „Zrobiło mi się za dużo kurczaka w przyprawach (lekko pikantne) nie chce ktoś? Jeszcze ciepłe”, „Zupy, kruche ciasto, kasza jaglana – skipowe nadwyżki. Chętnie przyjmę w zamian skipowe serki, płatki śniadaniowe, chrupki chlebek, kasza gryczana w woreczkach… Napisz, co masz”. 

Piszę do organizatorki jednego ze skipowych wyjazdów. Zgadza się zabrać mnie ze sobą. Niestety dzień później rezygnuje z zaproszenia. Bardziej doświadczona, wieloletnia freeganka obawia się, że jako osoba im nieznana i dziennikarka, mogę zdradzić miejscówkę i problem gotowy. Dlaczego to problem, że komuś powiem, gdzie można skipować? Bo freeganizm to nielegalne działanie. Z publicznie dostępnego kosza można wybierać odpadki, ale gdy kontener znajduje się na terenie prywatnym, albo – co gorsza – jest zabezpieczony kłódką – już nie. Kolejnym problemem może być też „obsługiwanie” sprawdzonych skipów przez osoby, które w mylny sposób pojmują ideę ruchu: zamiast przekazać część zebranych produktów dla organizacji pomocowych, a resztą podzielić się ze znajomymi, tak jak to robią ludzie związani z freeganizmem od lat, wezmą wszystko dla siebie. Skąd takie podejrzenia? Moja informatorka podaje przykład społecznych lodówek (jedzenie przynoszone przez prywatne osoby; każdy może je wziąć za darmo; tak jak freeganizm inicjatywa ma na celu ograniczanie marnowania żywności): – Jedną z lodówek właśnie zamknęli, bo ludzie utrudniali pracownikom pracę, dzwoniąc ciągle z pytaniami, co jest w lodówce lub chcąc zarezerwować – mówi. – Jest też taki problem, że często jedna osoba opróżnia całą lodówkę: wynosi w piętnaście minut po tym, jak na grupie pojawi się post, że lodówka pełna. Także sporo musimy się jeszcze nauczyć jako Polacy. O tym, jak nie marnować i jak się dzielić – kwituje.

Poznajcie Martę: właśnie zaczyna przygodę z freeganizmem

Marta, którą poznaję na jednej z grup poświęconych freeganizmowi, zna tę koncepcję od wielu lat, ale dopiero teraz postanawia sama spróbować ruszyć na skip. Jak sama mówi, to co zmotywowało ją do działania, to bieżący brak gotówki, ale również chęć głębszego wprowadzenia w życie zasad zero waste. Na skipach często zbiera się naprawdę pokaźne ilości jedzenia. Jak wygląda jego dalsza droga – pytam Martę – czy dzielicie się nią ze znajomymi? Początkująca freeganka odpowiadając na moje pytanie zasypuje mnie liczbą różnorakich inicjatyw, które wspierane są przez zbierających z kontenerów przeterminowaną żywność: „jadłodzielnie”, grupa Kraków się dzieli – Krakow is sharing, Food not bombs, lodówki społeczne czy kuchnie dla ubogich.

Jak uratować „przechodzone” produkty?

W sieci blogerzy dostarczają pomysły na przepisy z „przechodzonej” żywności. Co zrobić z bananami, których skórka zbrązowiała? Jak uratować czerstwy chleb? Na przykład członkowie facebookowej grupy Co jedzą polscy freeganie, wrzucają przykłady potraw wykonanych z freegańskiego jedzenia praktycznie codziennie.

TYCH PRODUKTÓW NIGDY NIE JEDZ PO UPŁYWIE TERMINY WAŻNOŚCI

  • surowe mięso, wędliny, ryby i owoce morza – rozwój bakterii salmonelli i listerii oraz gronkowców po upływie daty ważności,
  • gotowe, zapakowane sałatki – składniki mogły wyrosnąć na polach ze skażonymi wodami gruntowymi – w takim wypadku po krótkim czasie od zebrania/upływie terminu ważności wskazanym na opakowaniu, bakterie namnażają się w bardzo szybkim tempie,
  • maliny – ze względu na miękką konsystencję, ich wierzchnia warstwa szybko ulega uszkodzeniu; rozgniecione owoce malin mogą szybko stać się siedliskiem bakterii; niech dowodem będzie fakt, że duńskie ministerstwo środowiska zaleca gotowanie przed spożyciem mrożonych malin – nawet tych, które nie przekroczyły terminu ważności,
  • truskawki: nie są aż tak podatne na rozwój bakterii jak maliny, ale bezpiecznie przechowywać je można maksymalnie trzy dni,
  • miękkie sery takie jak sery pleśniowe czy feta – na twardym serze dobrze widać pleśń – można bezpiecznie ją usunąć; ale w serach miękkich dostrzeżenie pleśni jest o wiele trudniejsze,
  • kiełki – zużyć dwa dni po nabyciu,
  • mleko – biorąc mleko z kontenera niestety nie wiemy, jak długo tam leżało; szczególnie istotne w lecie, gdy wysoka temperatura może spowodować namnożenie się bakterii w krótkim czasie,
  • jajka – można jeść po upływie daty ważności, ale zanim to zrobisz wykonaj test: wrzuć je do pojemnika z wodą; jeżeli opadnie na dno – można jeść, jeżeli uniesie się na powierzchnię – wyrzuć natychmiast.

Od marca wchodzą kary za wyrzucanie żywności. Czy to początek końca ruchu freeganizmu?

Wchodzące od marca przepisy niosą nadzieję na zmianę i … mniej żywności do uratowania dla freegan. Jednak oni się tym nie martwią, ale cieszą, bo jak sami mówią, im większy nacisk na sklepy, tym większe przeceny i taniej zmarnowanej żywności. 

Takie oddolne inicjatywy, jak freeganizm nie są może najefektywniejsze, bo nie są zorganizowane, zbiórki odbywają się impulsywnie i w małej skali. Ale to bynajmniej nie jest ich wada. To one rozbudzają w nas  potrzebę zmian, wkraczają do masowej świadomości, a ostatecznie mogą przecież wpłynąć na decyzje polityków. Do tematu freeganizmu z pewnością jeszcze wrócimy za kilka miesięcy. Sprawdzimy, jak zmiany prawne wpłynęły na ilość lądującego w śmieciach jedzenia – zapytamy o to pracowników dyskontów spożywczych i tych, którzy potrafią ocenić to najtrafniej – freegan.

Źródła:

  • https://www.msn.com/da-dk/sundhed/ernaering/d%C3%A9t-her-m%C3%A5-du-aldrig-spise-efter-sidste-anvendelsesdato/ss-AAkPZeO#interstitial=2
  • https://www.dr.dk/nyheder/indland/v-vil-give-skraldere-lettere-adgang-til-mad
Poprzedni artykuł

Jak przekonać swoich znajomych, że globalne ocieplenie to nie ściema, a jedzenie mięsa szkodzi planecie? Najważniejsze informacje w pigułce

Następny artykuł

Kilka dowodów na to, że hulajnogi elektryczne też zatruwają środowisko

Ostatnie z kategorii