Czy łososie są zdrowe? Jak wybrać te, które będą dobre i dla nas i dla środowiska?


W Polsce łosoś od lat jest uważany za rybę lepszego sortu, luksusową. To jedna z najdroższych ryb, które możemy znaleźć na sklepowych półkach. Tak za granicą, jak i w naszym kraju coraz częściej jednak słychać głosy krytyki akwakultur łososi: dobrostanu ryb tam hodowanych, jak i coraz bardziej wątpliwej korzyści ze spożywania tych ryb dla naszego zdrowia. Czy powinniśmy jeść łososie? Pomyślałam, że ważnym głosem w tej dyskusji będzie opinia Norwegów – w końcu to z ich kraju pochodzi większość dostępnych w naszych sklepach łososi, a eksport tych ryb stanowi ważną gałąź gospodarki tego kraju. Przyjrzałam się więc raportom tamtejszych instytucji ochrony zdrowia, wynikom badań naukowców i stanowiskom obrońców praw zwierząt. W norweskich źródłach sprawdziłam również, czy wysoki poziom eksportu tego gatunku przekłada się na jego popularność wśród mieszkańców tego kraju: czy sami Norwegowie uważają dietę opartą na rybach za zdrową.

Zbawienny wpływ omega-3 na nasze zdrowie może być przereklamowany, a jedzenie tłustych ryb powoduje cukrzycę typu 2 oraz nadwagę

Norwegia jest największym producentem łososia na świecie: jej udział to połowa całego rynku. Akwakultury ciągną się wzdłuż większości linii brzegowej tego kraju, a w nich żyje 780 milionów łososi. Roczna produkcja z tych hodowli to 1,2 miliona ton, z czego aż 95% jest eksportowana. Te pozostałe 5% zaspokaja wysoki popyt krajowy: aż siedmiu na dziesięciu Norwegów je ryby i owoce morza przynajmniej dwa razy w tygodniu, zresztą zgodnie z zaleceniami publicznych instytucji ochrony zdrowia. Na talerzu patriotycznie najczęściej ląduje hodowlany łosoś norweski i dorsz – oba gatunki po 15% całkowitej konsumpcji ryb i owoców morza w Norwegii. Jak wspomnieliśmy, organy publiczne zalecają taką dietę, jednak wielu tak norweskich, jak i zagranicznych naukowców, od lat wyraża sprzeciw przeciwko takim rekomendacjom. Niestety ich głos i wyniki badań są nieodmiennie ignorowane przez organy państwowe.

Mięso ryb,  a w szczególności łososi ma wysoką zawartość kwasów tłuszczowych omega-3, więc warto włączyć je do swojej codziennej diety –  taką informację znajdziecie na wielu polskich portalach. Okazuje się jednak, że zdania co do zbawiennego wpływu na nasze zdrowie kwasów omega-3 są mocno podzielone. W zeszłorocznym, stustronicowym opracowaniu „Hodowla Łososi. Dane środowiskowe 2019”, jedna z najważniejszych norweskich organizacji ochrony  środowiska, Norges Miljovernforbund, dzieli się z Norwegami wynikami badań naukowych, które zaprzeczają tak głęboko zakotwiczonej w naszych głowach opinii o zbawiennym wpływie na zdrowie tej grupy kwasów tłuszczowych. M.in.przytaczane są wyniki badań z 2012 roku Amerykańskiego Związku Medycznego (American Medical Association): „Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że suplementacja kwasami tłuszczowymi omega-3 nie ma wpływu na obniżenie ryzyka zapadania na choroby układu krążenia czy przejścia zawału. Taka dieta nie pokazała pozytywnego wpływu na arytmię i niewydolność serca”. Można się zgadzać lub nie z badaniami amerykańskich naukowców i czekać na więcej wyników. Jednak jest jeszcze jeden ważny argument przemawiający już stricte za odłożeniem łososi na bok i sięgnięciem po inne gatunki ryb ze sklepowej półki: łosoś to bardzo tłusta ryba (7-14% tłuszczu, podczas gdy chude ryby takie jak dorsz, mintaj, morszczuk mają go poniżej 2%). Norwegowie jedzą ich coraz więcej, a jak sugerują badania wykonywane w tym kraju, może to być główna przyczyna nagłego wzrostu chorych na cukrzycę typu drugiego i otyłości wśród całej populacji tego kraju.

„Jesz kłamstwo”

W 2014 roku Rosja zabroniła importu norweskich łososi hodowlanych ze względu na wykryte wysokie stężenia ołowiu i kadmu w organizmach tych zwierząt. W ubiegłym roku wojnę norweskim łososiom postanowili wypowiedzieć również Argentyńczycy. Mauro Colagreco, szef uznawanej za jedną z najlepszych na świecie restauracji wraz z grupą topowych szefów kuchni tego kraju przeprowadzili w zeszłym roku w mediach społecznościowych kampanię „Jesz kłamstwo”, informującą o szkodliwości dla zdrowia i środowiska  łososi hodowlanych (szczególności chodzi tutaj o głośną w Ameryce Południowej sprawę niszczenia środowiska naturalnego przez norweskie hodowle w Chile oraz stosowania w tamtejszych akwakulturach ogromnych ilości antybiotyków; problemem są również norweskie hodowle w Argentynie, choć nie aż na taką skalę). Obecnie pracują nad propozycją przepisów mających zabronić importu tych ryb do Argentyny. A co na to sami Norwegowie? Norwescy badacze, m.in. z Uniwersytetu w Oslo, odradzają spożywania łososi z norweskich akwakultur. Krytykują NIFES (Narodowy Instytut Badań nad Żywnością i Owocami Morza), bo ich zdaniem opiera swoje rekomendacje dietetyczne na podstawie bardzo słabych dowodów, m.in. NIFES nie podaje granicznych dopuszczalnych wartości pestycydów oraz niektórych typów dioksyn w rybach. Warto dodać, jest to jedyny produkt spożywczy, który jest wyłączony z tego wymogu. Warto sobie zadać pytanie, co jest tego przyczyną.

Ryby czują ból. A w norweskich akwakulturach doświadczają go codziennie

Zostawiając na chwilę z boku wpływ na nasze zdrowie mięsa łososi, popatrzmy jeszcze na kwestie dobrostanu samych łososi. Coraz więcej badań wskazuje, że ryby odczuwają ból. Na stronie jednej z norweskich organizacji ochrony zwierząt, Dyrevern Alliancen, znajdziemy skrótowe opisy kilkunastu badania z całego świata, uznające te opinie za wysoce prawdopodobne. Na przykład takie jak te poniżej:

Wyniki badań na pstrągach, którym podawano morfinę, wzmocniły dowody na to, że ryby odczuwają ból (New Scientist).

Dane z badań farmakologicznych, behawioralnych i anatomicznych sugerują, że stany bólu, strachu i stresu mogą być u nich odczuwalne w podobny sposób jak u ssaków (Applied Animal Behaviour Science).

Nowe badanie wskazuje, że ryby mogą odczuwać ból w trakcie nabijania się na hak wędki (Nature News Service, Macmillan Magazine Ltd).

Trzeba przyznać, że w przeciągu ostatnich lat sytuacja w akwakulturach ulega zmianie –  rząd norweski stara się poprawiać warunki, w jakich żyją ryby hodowlane oraz promuje budowę zamkniętych akwakultur, chroniących dziko żyjące ryby. Niestety kolejne próby zmian przynoszą tylko krótkotrwałe korzyści. Podajmy przykład: aby nie faszerować ryb antybiotykami, z głównym pasożytem łososi, wszą łososiową, postanowiono walczyć w inny sposób – podgrzewając wodę. Jednak to działanie spowodowało ataki paniki u ryb, które uciekając, zderzały się ze sobą, kalecząc się. W związku z tym podjęto próby wprowadzenia gatunków ryb, które miały czyścić łososie z pasożytów. Jednak ostatni raport Instytutu Bezpieczeństwa Żywności Norwegii (Mattilsynet) pokazał dramatyczną sytuację tych zwierząt: dziennie w akwakulturach z powodu chorób umiera ich aż 150 000 (w Norwegii jest ich 49 milionów). Ten przykład dobrze pokazuje, jak trudno zagwarantować  dobrostan ryb w masowej hodowli.

Jak kupić zdrowego łososia w Polsce? Porady prosto od Narodowego Instytutu Żywienia

Łososia, który będzie dobrym źródłem białka, a nie bombą pestycydowo-dioksynową możemy z łatwością znaleźć na półkach sklepowych. Ponieważ w naszym kraju to, co norweskie, kojarzy się z wysoką jakością, przymiotnikiem tym producenci łososia chwalą się często w samej nazwie produktu. Alternatywę do niego znajdziemy w większości dużych sieciówek – w sklepach takich jak Lidl, Biedronka czy Dino Market nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem obok łososia norweskiego również atlantyckiego czy pacyficznego. Te dwie ostatnie to odmiany z wolnego połowu, dziko żyjące – mają zdecydowanie mniej dioksyn i metali ciężkich. Jeżeli chcemy, żeby nasz rybny posiłek był nie tylko zdrowy, ale również miał ograniczony wpływ na środowisko naturalne, to wybierzmy łososie z certyfikatem MSC – certyfikat zrównoważonego rybołówstwa (Marine Stewardship Council). W ten sposób mamy pewność, że nie przyczyniamy się do niszczenia dna morskiego i połowów, których rozmiar przekracza możliwości zachowania populacji. Szczegółowe, godne zaufania informacje o tym, jak wybrać łososia lub każdy inny gatunek ryb znajdziecie na stronie Narodowego Instytutu Żywienia (tutaj) i w poradniku WWF

źródła:

  • https://www.nmf.no/wp-content/uploads/2019/05/Miljøfakta_2019.pdf
  • https://dyrevern.no/oppdrettsfisk/termisk-avlusing-kan-bli-forbudt/
  • https://dyrevern.no/dyrevern/new-report-reveals-unnaturally-high-mortality-in-aquaculture-hatcheries/
  • https://ncez.pl/abc-zywienia-/zasady-zdrowego-zywienia/jak-wybierac-lososia-w-sklepie-
  • https://www.dagbladet.no/mat/superkokker-vil-boikotte-norsk-laks—det-er-ikke-sunt/71415118
  • https://dyrevern.no/article/fisk-foler-smerte/
  • https://caluna.no/siste/eu-advarte-norge-om-nivaer-av-miljogifter-i-fisk-helsedirektoratet-endrer-ikke-sine-rad/
  • https://seafood.no/markedsinnsikt/fiskemarked-h2018/norge-h2018/
  • https://www.dagbladet.no/mat/superkokker-vil-boikotte-norsk-laks—det-er-ikke-sunt/71415118
  • https://dyrevern.no/oppdrettsfisk/ny-rapport-viser-kritisk-situasjon-for-rensefisken/

Poprzedni artykuł

Zabawa przyjazna środowisku. Jak festiwale muzyczne wspierają ekologię?

Następny artykuł

Recykling artykułów codziennego użytku

Ostatnie z kategorii